Zrazy wołowe w sosie chlebowym.

9/21/2016

Dziś przedstawiam Wam jedno z moich ulubionych dań. Brzmi może dziwnie, ale gwarantuję, że smak Was zachwyci. Przepis znam już od dawna. Parę lat temu Karol Okrasa robił coś bardzo podobnego, a ja zmodyfikowałam ten przepis pod swoje smaki. POLECAM :)

Zrazy wołowe z ogórkiem, boczkiem, skórką chlebem i cebulą polane sosem chlebowym. Podawane z ziemniakami i buraczkami :)




Składniki:
- wołowina (ja akurat prosiłam o ilość na 3 duże rolady)
- ogórki kiszone
- 1/2 cebuli
- 2 ząbki czosnku
- 1 chleb żytni, ciemny koniecznie na zakwasie (tym razem dostałam tylko z ziarnami, ale lepiej by był bez)
- boczek surowy (ja kupuję w lidlu już krojony w plasterki)
- pieprz
- sól
- musztarda ostra
- oliwa do smażenia

Przygotowanie:
Mięso delikatnie rozbijamy (podobno wołowiny nie powinno się rozbijać, jednak nie widzę innej możliwości jeżeli robimy zrazy)
Cebulę kroimy w piórka, połowę podsmażamy na oliwie i dodajemy dwa ząbki czosnku, drugą połowę zostawiamy - przyda się, aby włożyć do środka zrazów. Cebulka ma się tylko zeszklić, więc po chwili wyciągamy ją (czosnek też) i odkładamy gdzieś z boku na talerzyku - będzie potrzebna później. 


Od chleba odkrawamy skórki, a miąższ kroimy na kosteczkę. Ja użyłam tyle chleba ile widać na zdjęciu. Najlepiej kupić go w jakiejś dobrej piekarni, powinien być naturalny, bez sztucznych dodatków, ma być typowo żytni, a nie z domieszką innych cudów ;)
Boczek układamy na blaszce, każdy plasterek osobno. Następnie wkladamy do piekarnika. Ja ustawiłam na 180 stopni, bez termoobiegu. Pieczemy, aż się zrumieni i wytopi tłuszczyk. Jednak pamiętajcie żeby był on nadal dość elastyczny, nie może się kruszyć. Tak więc nie należy przedobrzyć z opiekaniem :) Gotowy boczek odkładamy na papierowy ręcznik żeby wchłonął nam nadmiar tłuszczu.


Mięso smarujemy z jednej strony musztardą, pieprzymy i układamy po kolei: boczek, cebulkę, ogórek, skórkę chleba - ilośc wedle uznania, tyle żeby można było bez problemu zwinąć mięso w roladę :) 


Próbujemy uformować ładną roladkę, spinamy z boku wykałaczkami lub wiążemy nitką, jak kto woli. 


Wkładamy mięso do garnka (tego w którym robiliśmy cebulkę z czosnkiem) i smażymy z każdej strony na bardzo dużym ogniu. Tak żeby się przypiekły dośc mocno (ale nie spaliły). Dodajemy przygotowaną wcześniej cebulkę i czosnek. 


Kiedy roladki już są podpieczone zalewamy je gorącą wodą, tak żeby były całkowicie zanurzone w wodzie. Dusimy pod przykryciem dość długo, bo około 1,5 godziny - mi zdarza się nawet dusić 2 godziny. Ważne jest żeby cały czas mięso było zakryte płynem, więc zapewne będzie trzeba dolewać wody. 

U mnie zwykle wyglądają tak zanim całkowicie zaleję je wodą

Na koniec wyciągamy mięso i odkładamy sobie z boku. To co mamy w garnku posłuży nam do zrobienia sosu :) 



Chwilkę gotujemy na nie co większym gazie, tak żeby ciut zredukować ilość płynu .... a potem wrzucamy do garnka wcześniej pokrojony chleb żytni i czekamy, aż sos nam zgęstnieje. Nie potrzeba dodawać zadnej mąki ani innych cudów. Jeżeli ktoś chce to mozna dodać także do sosu np. kostkę pieczeniową lub jakiś inny tego typu produkt. Ja czasami dodaję, zwykle wtedy jezeli zdarzy mi się przesadzić z ilością wody dolewanej do mięsa :D 


Podajemy z ziemniakami i buraczkami lub ulubionymi dodatkami ;) Smacznego


Jako, że zbliżają się chłodne dni, do posmarowania mięsa można użyć musztardy wymieszanej z miodem :)

2 komentarze

  1. o matko i córko! Przepysznie się prezentuje!Dzieki ci kobieto, mam obiad na niedziele.A zrazy tak za mną chodzą już od kilku tyogdni :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Woow pierwsze słyszę o takim daniu ! Kurcze coś czuje że moim mięsożercą posmakują i chętnie skorzystam z przepisu ;) przyda się coś nowego i nietuzinkowego w jadłospisie. Dzięki wielkie !

    OdpowiedzUsuń

MAM

Blogowa akcja "Nie palę w ciąży - również biernie"